Noc Muzeów

noc_muzeow_12_krk

Fri05182012

Back Relacje 2011 Noc inna niż wszystkie? Noc Muzeów 2011

Noc inna niż wszystkie? Noc Muzeów 2011

noc muzeów 2011 fot m. bożek

Noc – jak każda inna noc? A może jednak niezwykła, jedyna taka w roku, wyjątkowa – dla tłumów zwiedzających, muzealników, artystów, pracowników galerii, instytucji kultury i wielu innych miejsc, które tego wieczoru otwierają swoje drzwi szeroko i na dłużej niż zwykle. Noc Muzeów ma coraz więcej zwolenników. Edycja 2011 za nami, a wraz z nią nowe wrażenia i emocje. Co przyniosła w tym roku?


W Warszawie twarzą tegorocznej Nocy Muzeów była Maria Skłodowska-Curie, której oblicze zdobiło plakat promujący warszawską noc. Ziewającą Skłodowska-Curie już od początku wzbudziła wiele emocji. Poruszenie wywołane za sprawą wyłonionego w konkursie plakatu – głosy krytyki, ale i liczne pozytywne reakcje pod adresem zwycięskiego projektu – sprawiło, że plakat jeszcze na długo przed 14 maja obiegł całą Polskę. Tak więc to właśnie słynna badaczka, której rok obecnie obchodzimy, stała się główną bohaterką tego wieczoru. W Muzeum jej imienia obejrzeć było można sceny z życia uczonej, chemiczne eksperymenty i najlepsze plakaty biorące udział w konkursie „Skłodowska-Curie była kobietą!”. Fasada Muzeum także zamieniła się w laboratorium za sprawą efektów świetlnych przygotowanych przez specjalistów. Miasto w powiązaniu z postacią słynnej Polki zorganizowało również grę miejską pt. "Śladami Marii Skłodowskiej-Curie. Napromieniuj się wiedzą".

noc muzeów w warszawie 2011

Prócz sylwetki Marii Skłodowskiej-Curie, której dotyczyło wiele punktów „nocnego” programu, dużą popularnością cieszyły się tego wieczoru Pałac Prezydencki oraz Zamek Królewski. Pierwszy z nich oblegany w ostatnim czasie niemal codziennie, tym razem zgromadził tych bardziej ciekawskich i pokojowo nastawionych. Można było w nim obejrzeć sale, w których przyjmowane są osobistości tzw. wielkiej polityki i przejść się ścieżkami, po których na co dzień chadzają polityczni włodarze naszego kraju. Na Zamku Królewskim pojawiła się natomiast okazja do spotkania ze zdobywczynią tytułu osobowości medialnej roku 2010 – „Damą z Gronostajem”. Dzieło Leonarda da Vinci, o które w ostatnim czasie toczono liczne spory, przyciągnęło rzeszę miłośników wielkiego twórcy.

Wiele osób postanowiło spędzić Noc Muzeów na świeżym powietrzu, tłumnie jak co roku odwiedzano Łazienki oraz Multimedialny Park Fontann. Oblegane były także nowo otwarte placówki, takie jak Centrum Nauki Kopernik czy Muzeum Erotyzmu. Najwięcej osób przewinęło się tego wieczoru przez Muzeum Wojska Polskiego, Muzeum Techniki oraz Muzeum Powstania Warszawskiego. Noc okazała się za krótka dla Warszawiaków. Miejmy nadzieję, że dzięki temu częściej powracać będą do Muzeów w świetle dnia.

<muzeum oświaty ziemii łódzkiej

Również na ulice Łodzi wyległy tłumy zwiedzających – rodziny z dziećmi, młodzi i starzy – ta noc naprawdę łączy pokolenia, podkreślają Łodzianie. Dużym uznaniem cieszyły się wydarzenia zorganizowane przez Muzeum Rozproszone Litzmannstadt Getto. W trakcie Nocy Muzeów siedmiu przewodników przybliżało podczas wędrówki po dawnym getcie dzieje „zaginionej dzielnicy” Łodzi. W Muzeum Kinematografii spotkać można było Misia Kolargola i obejrzeć filmy Braci Lumiere, dlatego chętnych do jego odwiedzenia nie brakowało. Liczną grupę widzów zgromadziły też wydarzenia zorganizowane przez Muzeum Sztuki Współczesnej, które świętowało swoje 80-te urodziny oraz Miejską Galerię Sztuki w Łodzi. Centrum Kultury Ryba również nie narzekało na brak gości, których przyciągnęła niewątpliwie magia kultury japońskiej. W Łodzi prócz muzealnych atrakcji zorganizowano także zwiedzanie na rowerach, dzięki temu droga do poszczególnych muzeów była urozmaicona i jakże przyjemna, a goście pojawiali się nie tylko z wiatrem we włosach, ale i energią, którą mogli wykorzystać do poznawania muzealnych zakątków. Jak zwykle nie wszędzie udało się wejść, szczególnie wielu chętnych chciało odwiedzić tego wieczoru Muzeum Kanału „Dętka” oraz Muzeum Miasta Łodzi. Tych którym się nie udało Muzea, zapraszają w dzień powszedni.

Pomorska Noc Muzeów przebiegała w równie gorącej atmosferze, zwłaszcza, że pojawił się na niej sam Lord Vader ze swoją świtą. Statek „Sołdek” Centralnego Muzeum Morskiego zaludniły bowiem postaci rodem z gwiezdnych wojen. Gdańskie ulice ozdobiły sznury kolejek nocnych zapaleńców, którzy nie zrażeni wyzwaniem rodem z PRL-u czekali cierpliwie na swoją kolej. Dla nieco zmęczonych spacerem po muzeach pojawiła się możliwość złapania oddechu nad książką. Akcja Zjednoczenie Czytelnicze zgromadziła wielu stęsknionych nie tylko mocy nocy, ale i mocy słowa. Nie dość, że czekała na nich biblioteka na kółkach, to jeszcze lekturę na świeżym powietrzu umilały rozdawane przez organizatorów jabłka. Wzmocnione słowem mole książkowe wyruszyły w dalszą drogę nocnymi ścieżkami. Spotkania, wykłady, koncerty, inscenizacje, mnóstwo zapalonych fanów nocnej sztuki i kultury – tego  nie brakowało podczas pomorskiej Nocy Muzeów 2011, która oprócz Gdańska odbyła się w Gdyni, Sopocie, Będominie, Człuchowie, Kościerzynie, Lęborku, Malborku, Nowym Dworze Gdańskim, Pruszczu Gdańskim, Tczewie, Władysławowie i Wejherowie.

Nieco na zachód, w Szczecinie, przestrzenie wystawiennicze przygotowane specjalnie na nocne zwiedzanie odwiedziło tego wieczoru ponad 38 000 osób. Jak informują organizatorzy w czterech gmachach Muzeum Narodowego w Szczecinie pojawiło się blisko 14000 gości, w Zamku Książąt Pomorskich około 8000 gości, natomiast przez Muzeum Techniki i Komunikacji – Zajezdnię Sztuki oraz Instytut Pamięci Narodowej, Oddział w Szczecinie – przewinęło się 5000 zwiedzających. Na Pomorzu Zachodnim noc przybrała też „muzealne” barwy w miastach takich jak Barlinek, Kołobrzeg, Police oraz Koszalin.

Na Śląsku największym zainteresowaniem cieszyła się Noc Absurdu 3 w Kopalni Guido w Zabrzu, która przyciągnęła tłumnie zwiedzających z całej Polski. Niestety ze względu na przepustowość szybu nie wszystkim udało się dostać do środka. Ci, którzy mieli to szczęście – mogli przenieść się  do początków kinematografii i poczuć na sobie „oko” specjalnego patrolu, który poddawał uczestników Nocy Muzeów 2011 trudnym zadaniom, badaniom i wyzwaniom – emocji nie brakowało! Około 800 osób zjechało tego wieczoru pod ziemię, aby zgłębiać tajemnicę zabytkowej kopalni i Nocy Absurdu w kolejnej, trzeciej już odsłonie.

Inna śląska kopalnia, mianowicie dawna kopalnia „Katowice”, również cieszyła się ogromnym zainteresowaniem podczas nocnych wydarzeń 2011. W przestrzeni kopalni mającej wkrótce stać się nowym oddziałem Muzeum Śląskiego zaproszono do zwiedzania dawnych kopalnianych zakamarków, a nawet do ich przeszukania z wykrywaczem metali. Po wysiłku poszukiwań można było odetchnąć przy dźwiękach muzyki, które wypełniły postindustrialne wnętrza. W pozostałych oddziałach Muzeum oglądano wystawy stałe i czasowe, licznie zgromadzeni widzowie kontemplowali sztukę w warunkach nieco mniej kameralnych niż na co dzień, ale za to w niepowtarzalnej, nocnej atmosferze. Nie zabrakło również warsztatów, które największym uznaniem cieszyły się wśród najmłodszych. Przestrzenie Centrum Kultury Katowice oraz Centrum Scenografii Polskiej zaanektowały tego wieczoru żywe przedmioty. Można było spotkać żywy wałek do ciasta i żywą gąbkę, a także zamienić się  żywy obraz lub wziąć udział w tworzeniu wiatraka.

noc muzeów impart foto k. dziedzic

Wrocławskie muzea również pamiętały o maluchach, przygotowując dla nich specjalną listę atrakcji – wrocławską dobranockę – za którą dzieciaki odpłaciły im się licznym przybyciem i jeszcze większym entuzjazmem. Jak zwykle Wrocław przyciągnął tłumy „Nocnych Marków”, tylko Muzeum Narodowe we Wrocławiu odwiedziło tego wieczoru niemal 17 tysięcy osób, z czego 80% stanowili młodzi ludzie. Szczególnym zainteresowaniem cieszyła się wystawa Medycyna w sztuce i związane z nią wykłady, które muzeum ze względu na duże zainteresowanie postanowiło powtórzyć. Zaplanowano również powtórkę zwiedzania poszczególnych wystaw z przewodnikiem i warsztatów dla dzieci. Muzeum Architektury przyciągnęło rzeszę zwiedzających architekturą przyszłości, a Muzeum Miejskie czarowało iluzją teatru i magią historii.

Także w Poznaniu zapalonych muzealnych wędrowców nie zraziły kolejki. Dużym zainteresowaniem cieszył się spacer Królewskim Traktem w towarzystwie królowej lub króla, którzy przybliżali swoim kompanom dawne dzieje miasta. Natomiast opowieści o innej kulturze można było odnaleźć w Muzeum Archeologicznym na wystawie pt. Moda Majów, poprzez którą licznie zgromadzeni widzowie mogli poczuć egzotykę i atmosferę tajemnicy towarzyszącą temu niezwykłemu ludowi i jego pięknym wytworom. Szczególnie „bojowi” zwiedzający zaciągali się tego wieczoru do Wojsk Wielkopolskich. W tym celu musieli zmierzyć się z wymagającym dowództwem i komisją lekarską, aby potem z dumą przywdziać na swoje ramiona żołnierski szynel i założyć powstańczą czapkę. Na lubujących się w spokojniejszych klimatach czekały ludowe inspiracje w Muzeum Bambrów Poznańskich i sceniczne wrażenia w Teatrze Lalek. Koneserzy fotografii licznie odwiedzili Centrum Kultury Zamek zainteresowani wystawą World Press Photo oraz towarzyszącymi tej szczególnej nocy artystycznymi wydarzeniami.

W Rzeszowie Noc Muzeów 2011 przebiegła pod znakiem powrotu do przeszłości – to była stylowa noc, która przeniosła przybyłych do lat 20-tych i 30-tych! Nic więc dziwnego, że przyciągnęła całe rzesze mieszkańców, a także tych, którzy przybyli do miasta specjalnie na ten wieczór. Rajd po muzeach można było urozmaicić kołysanką, którą dla wszystkich muzealnych zapaleńców wykonała Martyna Jakubowska. Wielu zwiedzających to właśnie jej koncertem zakończyło nocny maraton, inni potraktowali go jak chwilę wytchnienia i wyruszyli na dalsze podboje, bo muzea w Rzeszowie zwiedzać można było aż do godziny pierwszej w nocy!

noc muzeów 2011 kraków

Kraków i Opole zaprosiły na Noc Muzeów 2011 jako jedne z ostatnich miast w Polsce, bo dopiero 20 maja. Dzięki temu Ci, którzy zwiedzali inne miasta tydzień wcześniej, mogli odpocząć i spokojnie dojechać do krakowskich lub opolskich przybytków sztuki i kultury. Ogromnym zainteresowaniem cieszył się tego wieczoru MOCAK, który w pierwszym dniu działania przyjął w swoje progi około 5 tys. zwiedzających. Podobnie licznie odwiedzana była usytuowana tuż obok Fabryka Schindlera. Na Rynku Głównym długie kolejki ciągnęły się do  krakowskiej perełki, Sukiennic i tradycyjnie już do Podziemi Rynku. Podobny pejzaż nocny zobaczyć można było na ul. Floriańskiej, którą przystroiły tego wieczoru kolejki. Ich celem był Dom Jana Matejki oraz Muzeum Farmacji, a nieco dalej Mury Obronne i Barbakan. Cały Kraków wypełniły także tego wieczoru wesołe, barwne kapelusze wprost z krainy fantazji, którym patronował szalony kapelusznik i Muzeum Narodowe. Atrakcji w Krakowie było tak wiele, że nie starczyłby nawet tydzień muzeów, by obejrzeć je wszystkie.


Noc Muzeów 2011 to oczywiście wydarzenia kulturalne niemal we wszystkich polskich miastach, a co ciekawe również w małych miasteczkach, czy nawet wsiach. Z roku na rok, coraz więcej tego rodzaju placówek dołącza do organizacji muzealnej nocy. Wciąż kwestią otwartą do dyskusji pozostaje to, czy powinna pozostać imprezą poświęconą wyłącznie Muzeom. Instytucje regionalne, domy kultury, urzędy miast i gmin zgłaszają chęć podjęcia trudu przygotowań oraz przyjęcia w swoje progi często bardzo dużej liczby osób. Niemal każdorazowo takie inicjatywy uwieńczone są sukcesem, bo zainteresowanych nie brakuje. Wskazuje to na ogromną potrzebę podejmowania tego typu inicjatyw nie tylko raz w roku. Z jednej strony stają się one bowiem okazją do pokazania nieco innego, odmienionego oblicza muzeów, z drugiej natomiast oswajają i zachęcają do częstszego obcowania ze sztuką i kulturą, do podejmowania tego rodzaju ludzkiej aktywności, która ukazuje różne płaszczyzny życia i jego twórczej, niezwykle ciekawej strony. Zaangażowanie pracowników muzeów, ich inwencja i pomysłowość przy częstych problemach finansowych, udział władz lokalnych, obustronna chęć współpracy, i na szczęście coraz częściej także środki unijne wspierające tego typu programy, składają się na główne czynniki stanowiące podstawę tego wydarzenia. Po drugiej stronie są zwiedzający - dla których wszystko to jest przygotowywane – oraz ich ciekawość, pasja, zafascynowanie, chęć uczestnictwa w kulturze. To publiczność, która przygląda się, interpretuje, szuka nowych inspiracji, ale też tłoczy się w muzealnych salach i czeka w długich kolejkach. Z tego wynika inna cecha tejże grupy – skłonność do krytyki. Nie trzeba przed nią uciekać, a raczej próbować dzięki niej dostrzec uchybienia i niedociągnięcia w organizacji czy programie nocnych wydarzeń. Można je modyfikować ucząc się od swojej publiczności, słuchając jej uwag i potrzeb. To ważne, gdyż z roku na rok powraca ona w coraz liczniejszej grupie. Noc Muzeów jest świętem instytucji, ich pracowników oraz widzów, podczas którego wzajemnie poznają swoje potrzeby i wizje. Noc Muzeów nakłaniać ma do powrotu do tych placówek, jednak nie za rok, ale za dzień, dwa, za tydzień. Muzea czynne są niemal codziennie, często do godzin wieczornych, prócz tego organizują różnego rodzaju akcje, spotkania i dni otwartych drzwi nie tylko z okazji Nocy Muzeów. Nie odkładajmy więc kolejnej wizyty na przyszły rok. Muzea istnieją dla widzów i dzięki nim, trzeba zrozumieć, że jesteśmy ich współtwórcami. Nie pozwólmy by stały się jedynie coroczną atrakcją. Niech Noc Muzeów będzie albo początkiem całorocznej muzealnej przygody albo jednym z przystanków na drodze do poznawania sztuki, drugiego człowieka, siebie samego.


tekst: Małgorzata Bożek